Menu
 Kat. Główna
 Strona główna
  Gry-Online
 ! Tamagothi !
 ! Sudoku !
 ! Kasyno !
 ! Skarbiec !
 Twoje konto
 Jak zdobyć punkty
 Dla webmasterów
 Kat. Podrzędna
 Forum
 Kawały
 Pobierz gry
 Recenzje
 Pliki
 Kontakt
 Partnerzy
 Radio Pulsar
 Filmy


Losowa gra on-line
Kwadrat

Największy wynik ustanowił
LEON_Z
z 50 punktami


Mini chat
Historia   
 


Menu użytkownika
Witaj!

Anonymous

Nick
Hasło
Zarejestruj

Masz 0 PUNKTÓW, bo jesteś niezarejestrowanym użytkownikiem i nie możesz zdobywać punktów. ZAREJESTRUJ SIĘ, a w tym miejscu będzie ci pisała aktualna liczba punktów. Jeśli nie wiesz po co ci punkty i jak je zdobyć kliknij TUTAJ
Członkostwo:
Ostatni: robo115
Wszystkie: 1946

Online [8]:
Gości: 8
Użytkowników: 0


O stronie
Witaj! na stronie związanej z tematyką gier. Na stronie znajdują się wyjątkowe gry on-line ponieważ możesz zdobywać punkty i rywalizować z innymi użytkownikami. W dziale download możesz pobrać mini gry dema pełne wersje lub mniejsze gierki. Zachęcamy też to poczytania śmiesznych kawałów. Zdobywaj punkty, zwycięstwa i bądź najlepszy. Powodzenia !!!


Return to Castle Wolfenstein

Trochę historii. W 1992 roku zostaliśmy zadziwieni niesamowitą jak na owe czasy grą Wolfenstein 3D, która wprowadziła na poważnie trzeci wymiar do gier PC, z wykorzystaniem teksturowania i widoku gry z perspektywy oczu grającego. Agent Blaskovicz, przemierzający niesko?czone korytarze zamku, eliminował -wstrętnych- niemieckich żołnierzy jednego po drugim, znajdował ukryte skarby i wynajdywał tajemne przejścia. Pó?niej mieliśmy jeszcze kontynuację, czyli Spear Of Destiny, lecz oprócz nowych map i przeciwników konstrukcja graficzna gry nie uległa zmianie. To były dawne czasy, teraz mamy znacznie wyższe oczekiwania ze strony graczy. W nowym Wolfensteinie ponownie wcielamy się w postać B.J. Blaskovicza, żołnierza U.S. Rangers, weterana i agenta OSA, Oddziału ds. Tajnych Operacji armii ameryka?skiej. Jego misją jest infiltracja i eliminacja eksperymentalnej działalności Trzeciej Rzeszy, zainicjowanej przez oszalałego Heinricha Himmlera, święcie wierzącego że jest wcieleniem Heinricha, demonicznego księcia z X wieku. Nazistowscy naukowcy prowadzą zaawansowane badania genetyczne, biomechaniczne i okultystyczne, próbując wykorzystać je podczas walk z Aliantami. Gra zaczyna się w zamku Wolfenstein, gdzie jest więziony nasz bohater. Jakimś sposobem uwalnia się i musi za wszelką cenę uciec z zamczyska, aby złożyć raport z działalności Niemców. Jednak akcja gry nie ograniczy się do zamkowych klimatów i błądzenia po lochach. To dopiero początek. Realia II Wojny światowej są znakomitą osnową dla interesującej fabuły, choć nie wszyscy twórcy scenariuszy potrafią je wykorzystać. Jednak twórcy RTCW starali się przemyśleć wszelkie szczegóły fabularne gry, tworząc precyzyjne opisy każdej misji, wprowadzając notatnik głównego bohatera, a także filmy z rozmów w kwaterze głównej OSA. Mimo że początkowe lokacje pozostają w klimatach ponurego zamczyska i ciemnych krypt, następne zaskakują różnorodnością położenia i charakteru misji. Znajdziemy się w mrocznej wiosce, zniszczonym przez wojnę mieście, w leśnym garnizonie, w tajnych laboratoriach genetycznych, norweskich bunkrach, bazie lotniczej... i nie jest to nawet połowa całej zabawy. Cele i charakter misji są również zróżnicowane. Od jatek w kryptach, poprzez zróżnicowane misje w mieście, do wymagających najwyższej uwagi działa? przy użyciu broni snajperskiej. Napięcie i ważność misji wzrasta wraz z kolejnymi poziomami, a jest ich niemało. Do rozwiązania niektórych zada? będzie potrzebna chwila zastanowienia, lecz ogólnie twórcy nie przesadzali z rozwinięciem wątku logicznego. Utrzymuje to dynamikę akcji na wysokim poziomie i nie pozwala zbyt nisko opaść poziomowi adrenaliny. Trudność poszczególnych misji polega głównie na rozbiciu oporu przeciwnika, często dobrze zorganizowanego, co wymaga przygotowania taktyki i sprawności ruchowo-strzeleckiej. Podczas eksplorowania możemy natknąć się na sekretne przejścia oraz ukryte skarby, które powiększają naszą prywatną kiesze?. Są one często piekielnie dobrze ukryte, więc jeżeli ktoś ma ochotę na ich odszukanie, to musi naprawdę "opukać" każdą ścianę. Wraz z rozwojem akcji, podczas kolejnych misji napotykamy na coraz potężniejszych i lepiej wyposażonych wrogów. Przekrój przez ich szeregi jest naprawdę imponujący. Możemy zobaczyć całą plejadę wszelakich szeregowców, oficerów, naukowców, robotników, biomechanicznych superżołnierzy, powstałych z grobu kreatur, wojowników ninja, mutantów i wielu innych. Wyposażenie B.J. Blaskowicza jest początkowo dosyć skromne, lecz jak to bywa w tego typu grach, systematycznie rośnie. Zaczynamy z nożem i poczciwym Lugerem, ale potem jest coraz lepiej, że wspomnę o kilku tylko moich ulubionych zabawkach: Pistolet Colt 1911, Sten MKII (9 mm), K98 Mauzer z celownikiem optycznym, Venom Gun, PanzerFaust i oczywiścieć miotacz ognia czy stacjonarnych ciężkich karabinach maszynowych, z których możemy okazjonalnie korzystać na polu walki. Oprócz historycznie poprawnych broni, korzystamy również z Tesli, czyli prądnicy miotającej silne wyładowania elektryczne i opisanego wcześniej Venoma. Jednak twórcy zachowali coś w rodzaju realizmu prototypu, dlatego możemy przyjąć, że Niemcy mogli być zdolni do stworzenia takowych urządze?. Wchodząc coraz bardziej w szczegóły, trzeba wspomnieć o oprawie graficznej. Gra pacuje na udoskonalonym silniku Quake 3 Team Arena. Jakiś czas temu wszyscy spodziewali się, że ID Software opracuje nowy engine, który dosłownie zmiecie wszystkich z powierzchni Ziemii. Tak się jednak nie stało, i choć w pierwszym momencie byłem rozczarowany, to potem doszło do mnie, że na dzie? dzisiejszy było to dobre rozwiązanie. Mając do dyspozycji Geforce 2 MX 400 64 mb, oraz zupełnie przeciętny jak na dzisiejsze czasy procesor (ok 900 mhz) , gra śmiga naprawdę bardzo płynnie w rozdzielczości 800x600x16 z włączonymi efektami na max. Obiektywnie patrząc o graficznej jakości gry świadczy głównie staranność opracowania, jakość modeli, tekstur, ciekawe rozmieszczenie detali. Osobiście lubię w czasie gry porozglądać się trochę, obejrzeć pięknie odwzorowaną rzeczywistość, przyglądnąć się szczegółom, zerknąć w nawet nieistotny dla przebiegu akcji kąt. Podczas przechodzenia poszczególnych misji wielokrotnie mi się to zdarzało i uważam to wielki plus tej gry. Producentem RTCW jest nie kto inny, jak Greg Goodrich, odpowiedzialny za stworzenie niegdyś wielce klimatycznego Kingpina nieistniejącej już grupy Xatrix. Między tymi grami jest wiele podobie?stw, niekoniecznie bezpośrednich. Przede wszystkim ogromna dbałość o jakość i szczegółowość grafiki, realizmu poziomów, ich zróżnicowania i niesamowitego klimatu. Część d?więków także została zapożyczona. Tak podkreślane w Kingpinie znakomicie plastycznie i detalicznie opracowanie skór modeli, także ma swoje odzwierciedlenie w RTCW. Jednak mamy także dziesiątki ulepsze?, jak chociażby bardzo realistyczny ruch modeli, niezłą sztuczną inteligencję, czy znacznie większe poziomy ładowane na raz do pamięci. Ta ostatnia cecha gry jest dosyć istotna, ponieważ przy ustawieniu wysokiej jakości tekstur, gra potrzebuje bezwzględnie 256 Mb ramu do płynnego działania. W przeciwnym razie będziemy mieli swapowanie z dysku za każdym wyjściem za następny róg czy pojawieniem się nowego przeciwnika. Dobrze pamiętam te same problemy z Kingpinem, z tym, że wtedy poprzeczka była podnoszona do 128 Mb. Ko?cząc temat graficzny, uważam, ze gra jest po prostu piękna. Co do przeciwników to potrafią wykazać się inwencją, wykorzystując teren do ochrony przed ostrzałem. Gdy stanowią oddział, nie zawahają się szturmować i zmuszają gracza do odwrotu. Snajperzy są niezwykle spostrzegawczy i zwykle nie pudłują. Zaalarmowany hałasem żołnierz najpierw sprawdza, co z resztą oddziału, a gdy zobaczy leżące ciało rozgląda się w poszukiwaniu wroga lub biegnie zawiadomić innych. Gdy ma możliwość, potrafi także włączyć alarm, co często ko?czy niepowodzeniem całą misję. Jednak programiści nie ustrzegli się błędów. Często żołnierz nie widzi, gdy 5 metrów od niego pada kompan i dalej bacznie się rozgląda, wyglądając przeciwnika. Lecz nie są to częste przypadki. Jeżeli chodzi o inteligencję komputera, to można ją określić jednym słowem: nieprzewidywalna. Jedne stwory potrafią być niezwykle napastliwe i destrukcyjne, inne wyjątkowo łatwe do wyeliminowania. Gra nie jest tak krwawa jak powiedzmy Quake 3 czy Soldier of Fortune. Mamy tutaj niewiele krwi, a przeciwnicy są trudni do fragmentacji. Jednak odpalenie PanzerFausta lub uruchomienie Venoma powoduje, że wrogowie zamieniają się w bezkształtną masę, a ściany i podłoże zalewają się czerwienią. Repertuar upadków jest dość skromny, przy tym nigdy nie jesteśmy w stanie oderwać jakiejkolwiek ko?czyny od ciała. O wyczynach możliwych w Soldier of Fortune czy Kingpinie możemy zapomnieć, co nieco rozczaruje hardcorowych graczy. Słowo o warstwie d?więkowej. Jest ona doskonała, szczególnie jeżeli chodzi o wystrzały broni, odgłosy otoczenia, także dialogi między postaciami w grze, których charakter przywodzi na myśl znakomity humor z No One Lives Forever. Szkoda tylko, że jest ich tak niewiele. I tu warto wspomnieć o bardzo istotnej kwestii, ujemnej kwestii. B.J.Blaskovicz nie dość, że odzywa się raz na cztery poziomy, to praktycznie nigdy nie pokazuje się podczas scenek w czasie misji. Tych z resztą jest bardzo niewiele. Filmiki prezentujące postępy akcji między misjami w kwaterze OSA są śmiertelnie poważne i statyczne, po prostu nudne. Przypominają nieco te, które mogliśmy oglądać w Kingpinie, lecz tam były zrobione z jajem, choć nie mniej serio. Animki w RTCW są zrobione technicznie naprawdę nie?le, tym bardziej szkoda, że pojawiają się dosłownie kilka razy w ciągu całej gry. Muzyka, którą słyszymy podczas eksploracji to zazwyczaj marszowe klimaty rodem z klasycznych filmów wojennych. W tym względzie nic zaskakującego nie zdarzy aż do ko?ca. Przyznam się, że zrezygnowałem z podkładowej muzyki dość szybko, ponieważ znacznie lepszych wraże? dostarcza wsłuchanie się w dzwięki otoczenia, szczególnie w "cichych misjach". CO tu ukrywać, muzyka jest nudna na dłuższą metę. Na koniec wspomnę o możliwości gry Multiplayer. Rozgrywka sieciowa jest dość wysublimowana i korzysta z najlepszych wzorców. Mamy cztery klasy postaci: żołnierz, inżynier, lekarz i porucznik. Każda ma wiele istotnych cech i umiejętności, niezbędnych do odniesienia zwycięstwa w potyczce. Drużyny są podzielone na atakujących i broniących się, przy czym można realizować wiele różnorodnych misji dla każdej drużyny. Strategie rozgrywki mogą być bardzo złożone, dlatego wydaje się, że ten sposób zabawy w RTCW znajdzie uznanie wśród wielu zwolenników Counterstrike i Team Fortress. Chciałbym także wspomniec o jednej ciekawej rzeczy. Otóż niemiecka wersja pozbawiona została w całości nazistowskiej symboliki. Zamiast nazistów zobaczymy wyznawców "kultu wilka", a Heinrich Himmler przeistoczy się w niejakiego Heinricha Hoellera... Wszystko jest ok, tylko po co? Cóż, jak wiadomo Niemcy konstytucyjnie nie mogą używać symboliki nazistowskiej w jakichkolwiek legalnie sprzedawanych produktach. Na szczęście my Polacy, złote ptaki, będziemy mogli rozkoszować się całymi szwadronami wyeliminowanych nazistów. Reasumując, gra stworzona przez Gray Matter Interactive Studios jest naprawdę niezła, posiada pięknie opracowaną, realistyczną grafikę i dynamiczną, zaopatrzoną w element logiczny i taktyczny akcję. Czy sprosta oczekiwanom graczy? Opierając się na tym, co zapowiadali producenci, można było mieć większe oczekiwania. Myślę jednak, że choć ko?cowy efekt nie powala świeżością pomysłów, to jednocześnie utrzymuje najwyższy poziom, jaki reprezentują takie tytuły jak NOLF czy Deus EX. Potrafi jednak czasem bardzo pozytywnie zaskoczyć, o czym przekonacie się wcielając się w postać agenta specjalnego B.J. Blaskovicza. Długie godziny świetnej zabawy gwarantowane w stu pięćdziesięciu procentach. Jak dla mnie, RTCW to mocna ósemka. A nawet 8.5. Mnie wciągnęła na wiele godzin, ale nie wprowadziła tyle nowości co 10 lat temu starszy brat. Nie ma sie co dziwić, gdyż w dzisiejszych czasach gracze -widzieli już wszystko-.

Źródło: PCmaniak.pl

Dodane: July 25th 2005
Recenzent: Administrator
Wynik:
Odsłon: 476
Język:

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]